
Prasa o nas :

09.10.2009/ Echa WROCŁAWSKIEGO SOUNDU
Echa Wrocławskiego Soundu
W niedzielę nad ranem zakończył się Wrocławski Sound, impreza promująca wrocławską niezależną scenę muzyczną i artystyczną. Trwała dwa dni, podczas których zaprezentowało się blisko 100 twórców muzyki, malarstwa, grafiki, videoartu oraz performerów i streeatartowców. Przestrzenią tych wszystkich działań były sceny CS Impart oraz Epicentrum – redakcja anglojęzycznego RadioWroclove.com.
To, że w "mieście stu mostów" powstają ciekawe dźwięki, wiadomo od dawna, w ostatnich latach dokonał się jednak olbrzymi skok jakościowy, jeśli chodzi o brzmienie zespołów. – pisze Rafał Zieliński z Gazety Wyborczej. Ostatecznie przekonaliśmy się o tym w Imparcie - większość artystów zabrzmiała tak jak na płytach, dodając oczywiście do tego energię występu na żywo i oprawę świetlno-wizualną. Brawa dla organizatorów, że zapewnili muzykom doskonałe warunki do prezentacji, z których artyści skorzystali w stu procentach
Przyszli różni ludzie w rożnym wieku. To spory sukces – mówi grający podczas Wrocławskiego Soundu Roszja z jazzowo-bigbeatowego duetu Roszja &Lu - Miejsce również jest sporym sukcesem, bo świadczy o tym, że underground też ma wjazd na poważniejsze poziomy kultury. Każdy grający zespół był w dobrej formie.
Jednych urzekła atmosfera narzucona przez teatralne sale, inni narzekali na rozsadzającą ich w tych siedzeniach energię i brak ujścia dla niej. Bo muzycy dawali z siebie wszystko i zaprezentowali najwyższe loty wrocławskiego grania.
Paweł Kowzan, przedstawiciel akcji Bonus Track - zdając sobie sprawę, jak niełatwy to był wybór - jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, i jako "wrocławiak" dumny z tak stylistycznie zróżnicowanej i na wysokim poziomie reprezentacji.
Ciekawostką imprezy była możliwość oglądania na żywo relacji ze wszystkich koncertów na stronie www.wrosound.com . W internecie można było zobaczyć i posłuchać także studia festiwalowego nadającego live w przerwach koncertów.
Alternatywą i uzupełnieniem estetyki CS Impart było Epicentrum, siedziba RadioWroclove.com, gdzie oprócz stałej wystawy malartswa, grafiki i videoartu między innymi takich artystów jak Antek Wajda, Aleksanda Urban, Aneta Lis, Justyna Adamczyk czy Tomasz Płonka miały miejsce różne performerskie akcje.
Eventy pozakoncertowe naprawdę super - fajne prace, młodzi i świezi artyści, spora różnorodność – komentuje Justyna Mańkowska, wrocławska dziennikarka. Instalacja z balonów pt. Dom Siny Greinert to niezwykle pomysłowy, nowatorski projekt. No i hitem był pokaz mody - profesjonalny, świetna muzyka, bardzo dobre klimaty.
Epicentrum przy Powstańców Śląskich to, mam nadzieję, nowe miejsce we Wrocławiu dla działań promujących sztukę niezależną. Miejsce idealne, bo przecież to w samym centrum. Ogromna industrialna powierzchnia w stylu loftowym. Czego więcej chcieć - każdy z nas, wchodząc do takiej powierzchni myśli o tym, że cudnie byłoby mieszkać w takim właśnie miejscu, czyli coś w tym musi być – mówił Michał Bielecki, wrocławski artysta i stylista fryzur puentując - Myślę, że Wrocławski Sound to świetny pomysł, bo przecież kto nas najlepiej wypromuje niż my sami.
Mam nadzieję że impreza "Wrocławski Sound' odniesie w przyszłości sukces porównywalny choćby z mysłowickim OFF-em. Od lat oczy Europy są na muzyczny Wrocław zwrócone, nie zaniechajmy tego potencjału – słusznie zauważa Marcel Arp z Misses Modular.
Mieszanka osobowości, gatunków i stylów. Mix artystów, inspiracji i eksperymentów
oraz nowatorskie, niebanalne, odważne pomysły – taki był Wrocławski Sound. Organizatorzy planują, aby impreza na stałe wpisała się w kalendarz imprez miejskich i stała się prawdziwym Świętem Wrocławskiej Kultury!
W niedzielę nad ranem zakończył się Wrocławski Sound, impreza promująca wrocławską niezależną scenę muzyczną i artystyczną. Trwała dwa dni, podczas których zaprezentowało się blisko 100 twórców muzyki, malarstwa, grafiki, videoartu oraz performerów i streeatartowców. Przestrzenią tych wszystkich działań były sceny CS Impart oraz Epicentrum – redakcja anglojęzycznego RadioWroclove.com.
To, że w "mieście stu mostów" powstają ciekawe dźwięki, wiadomo od dawna, w ostatnich latach dokonał się jednak olbrzymi skok jakościowy, jeśli chodzi o brzmienie zespołów. – pisze Rafał Zieliński z Gazety Wyborczej. Ostatecznie przekonaliśmy się o tym w Imparcie - większość artystów zabrzmiała tak jak na płytach, dodając oczywiście do tego energię występu na żywo i oprawę świetlno-wizualną. Brawa dla organizatorów, że zapewnili muzykom doskonałe warunki do prezentacji, z których artyści skorzystali w stu procentach
Przyszli różni ludzie w rożnym wieku. To spory sukces – mówi grający podczas Wrocławskiego Soundu Roszja z jazzowo-bigbeatowego duetu Roszja &Lu - Miejsce również jest sporym sukcesem, bo świadczy o tym, że underground też ma wjazd na poważniejsze poziomy kultury. Każdy grający zespół był w dobrej formie.
Jednych urzekła atmosfera narzucona przez teatralne sale, inni narzekali na rozsadzającą ich w tych siedzeniach energię i brak ujścia dla niej. Bo muzycy dawali z siebie wszystko i zaprezentowali najwyższe loty wrocławskiego grania.
Paweł Kowzan, przedstawiciel akcji Bonus Track - zdając sobie sprawę, jak niełatwy to był wybór - jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, i jako "wrocławiak" dumny z tak stylistycznie zróżnicowanej i na wysokim poziomie reprezentacji.
Ciekawostką imprezy była możliwość oglądania na żywo relacji ze wszystkich koncertów na stronie www.wrosound.com . W internecie można było zobaczyć i posłuchać także studia festiwalowego nadającego live w przerwach koncertów.
Alternatywą i uzupełnieniem estetyki CS Impart było Epicentrum, siedziba RadioWroclove.com, gdzie oprócz stałej wystawy malartswa, grafiki i videoartu między innymi takich artystów jak Antek Wajda, Aleksanda Urban, Aneta Lis, Justyna Adamczyk czy Tomasz Płonka miały miejsce różne performerskie akcje.
Eventy pozakoncertowe naprawdę super - fajne prace, młodzi i świezi artyści, spora różnorodność – komentuje Justyna Mańkowska, wrocławska dziennikarka. Instalacja z balonów pt. Dom Siny Greinert to niezwykle pomysłowy, nowatorski projekt. No i hitem był pokaz mody - profesjonalny, świetna muzyka, bardzo dobre klimaty.
Epicentrum przy Powstańców Śląskich to, mam nadzieję, nowe miejsce we Wrocławiu dla działań promujących sztukę niezależną. Miejsce idealne, bo przecież to w samym centrum. Ogromna industrialna powierzchnia w stylu loftowym. Czego więcej chcieć - każdy z nas, wchodząc do takiej powierzchni myśli o tym, że cudnie byłoby mieszkać w takim właśnie miejscu, czyli coś w tym musi być – mówił Michał Bielecki, wrocławski artysta i stylista fryzur puentując - Myślę, że Wrocławski Sound to świetny pomysł, bo przecież kto nas najlepiej wypromuje niż my sami.
Mam nadzieję że impreza "Wrocławski Sound' odniesie w przyszłości sukces porównywalny choćby z mysłowickim OFF-em. Od lat oczy Europy są na muzyczny Wrocław zwrócone, nie zaniechajmy tego potencjału – słusznie zauważa Marcel Arp z Misses Modular.
Mieszanka osobowości, gatunków i stylów. Mix artystów, inspiracji i eksperymentów
oraz nowatorskie, niebanalne, odważne pomysły – taki był Wrocławski Sound. Organizatorzy planują, aby impreza na stałe wpisała się w kalendarz imprez miejskich i stała się prawdziwym Świętem Wrocławskiej Kultury!

















