
Prasa o nas :

25.05.2010/ DO MIKROFONU PROSIMY! wieczór VIII
18 maja odbyło się ósme – ostatnie przed wakacjami – spotkanie z cyklu Do mikrofonu prosimy! Wieczór w dużej części wypełniły prezentacje wokalne i – tradycyjnie już – dominowały panie. Uczestników nie było wielu (w końcu – matury, wiosna, kasztany), ale dzięki temu pełniej mogli popisać się ci, ktorzy przybyli. Mieli więcej czasu na występ, mogli zaprezentować szerszy wachlarz swoich możliwości.
Jako pierwsze stanęły na kameralnej scenie dziewczęta z XII LO we Wrocławiu – Maja Przyjazna i Madzia Szwaj. Dotychczas mieliśmy okazję poznać jedynie obdarzoną miłym, dziewczęcym sopranem Madzię, a przez parę miesięcy nie udawało nam się spotkać w pełnym składzie zapowiadanego tercetu, ponieważ wciąż którąś z dziewcząt eliminowały choroby. Uczyniliśmy krok naprzód, bo mogliśmy w wykonaniu już dwóch trzecich tercetu posłuchać piosenki pt. Jak dzieci (słowa i muzyka Stanisław Soyka) z akompaniamentem Magdaleny Szwaj (pianino), a następnie w interpretacji Mai Przyjaznej poetyckiej melorecytacji W malinowym chruśniaku (słowa: Bolesław Leśmian, muzyka: Marek Grechuta) z fortepianowym akompaniamentem Małgosi Klajn.
Po ich występie nieco demoniczna Monika Łojek bardzo dojrzale zaśpiewała trudny utwór z repertuaru Ewy Demarczyk, zatytułowany Garbus oraz już lżejszy szlagier sprzed lat Siedzieliśmy na dachu, z repertuaru Sławy Przybylskiej.
Potem scenę zaanektowały – też już znane naszej publiczności z solowych występów – Julianna Redlich, grająca na pianinie i Justyna Helm, która zasiadła za elektroniczną perkusją. Najpierw zaprezentowały dynamiczny utwór Kochać i tracić z własną muzyką, skomponowaną do słów Leopolda Staffa. Pełen energii występ z brawurowym solo Justyny na perkusji nagrodzony został przez publiczność mocnymi oklaskami i wokalistki od razu otrzymały możliwość dłuższego popisu. Zaśpiewały więc jeszcze po angielsku utwór Hallo, autorstwa Beyonce oraz dwie następne piosenki, w tym zupełnie premierowe, a mini recital zakończyła Julianna Redlich, wykonując już solo całkowicie świeży, autorski utwór.
Następnie przeszliśmy do drugiej – teatralnej – części wieczoru, bo i tym razem nie obyło się bez kolejnej sympatycznej, a poszerzającej formułę spotkań niespodzianki. Na koniec bowiem majowego spotkania – po raz pierwszy w ramach naszego cyklu – obejrzeliśmy fragment spektaklu teatralnego.
Śpiewająca wcześniej Monika Łojek wcieliła się tym razem w rolę menagera akademickiego zespołu teatralnego pod nazwą Trupa z Szafy. Jest to grupa młodych, kreatywnych osób, chcących realizować się na scenie. Przygotowując projekty chcą bazować na własnych tekstach, choć na razie głównie korzystają z tekstów już istniejących, starając się ciekawie je interpretować. Tematem tej prezentacji były kobiety, a na scenariusz zdarzenia złożyły się teksty: Do Pana Ministra Przemysłu Spożywczego autorstwa Ludwika Jerzego Kerna, krótki fragment Lalki Bolesława Prusa oraz fragment tekstu z autorskiego spektaklu (Nie)winny, napisany przez jedną z członkiń zespołu.
Zrealizowany prostymi środkami, amatorski jeszcze pokaz teatralny, przyjęty został bardzo życzliwie i na pewno w przyszłości będziemy gościć tych młodych artystów z ich nowymi propozycjami.
Obecność grupy teatralnej przekonała nas, że najlepiej sprawdzają się wieczory, podczas których prezentacje są zróżnicowane formalnie i gatunkowo – a więc świetnie współistnieją popisy wokalno-muzyczne, jak i teatralne, występują soliści, ale też zespoły, repertuar zawiera propozycje od rubasznych dowcipów kabaretowych po songi z poważnym przekazem. Dobrze sprawdzają się mini recitale bardziej już dojrzałych młodych artystów, dysponujących nieco większym doświadczeniem, bogatszym repertuarem, od których się uczą i przy których nabierają pewności ci najmłodsi, stawiający pierwsze kroki na estradzie.
Jako pierwsze stanęły na kameralnej scenie dziewczęta z XII LO we Wrocławiu – Maja Przyjazna i Madzia Szwaj. Dotychczas mieliśmy okazję poznać jedynie obdarzoną miłym, dziewczęcym sopranem Madzię, a przez parę miesięcy nie udawało nam się spotkać w pełnym składzie zapowiadanego tercetu, ponieważ wciąż którąś z dziewcząt eliminowały choroby. Uczyniliśmy krok naprzód, bo mogliśmy w wykonaniu już dwóch trzecich tercetu posłuchać piosenki pt. Jak dzieci (słowa i muzyka Stanisław Soyka) z akompaniamentem Magdaleny Szwaj (pianino), a następnie w interpretacji Mai Przyjaznej poetyckiej melorecytacji W malinowym chruśniaku (słowa: Bolesław Leśmian, muzyka: Marek Grechuta) z fortepianowym akompaniamentem Małgosi Klajn.
Po ich występie nieco demoniczna Monika Łojek bardzo dojrzale zaśpiewała trudny utwór z repertuaru Ewy Demarczyk, zatytułowany Garbus oraz już lżejszy szlagier sprzed lat Siedzieliśmy na dachu, z repertuaru Sławy Przybylskiej.
Potem scenę zaanektowały – też już znane naszej publiczności z solowych występów – Julianna Redlich, grająca na pianinie i Justyna Helm, która zasiadła za elektroniczną perkusją. Najpierw zaprezentowały dynamiczny utwór Kochać i tracić z własną muzyką, skomponowaną do słów Leopolda Staffa. Pełen energii występ z brawurowym solo Justyny na perkusji nagrodzony został przez publiczność mocnymi oklaskami i wokalistki od razu otrzymały możliwość dłuższego popisu. Zaśpiewały więc jeszcze po angielsku utwór Hallo, autorstwa Beyonce oraz dwie następne piosenki, w tym zupełnie premierowe, a mini recital zakończyła Julianna Redlich, wykonując już solo całkowicie świeży, autorski utwór.
Następnie przeszliśmy do drugiej – teatralnej – części wieczoru, bo i tym razem nie obyło się bez kolejnej sympatycznej, a poszerzającej formułę spotkań niespodzianki. Na koniec bowiem majowego spotkania – po raz pierwszy w ramach naszego cyklu – obejrzeliśmy fragment spektaklu teatralnego.
Śpiewająca wcześniej Monika Łojek wcieliła się tym razem w rolę menagera akademickiego zespołu teatralnego pod nazwą Trupa z Szafy. Jest to grupa młodych, kreatywnych osób, chcących realizować się na scenie. Przygotowując projekty chcą bazować na własnych tekstach, choć na razie głównie korzystają z tekstów już istniejących, starając się ciekawie je interpretować. Tematem tej prezentacji były kobiety, a na scenariusz zdarzenia złożyły się teksty: Do Pana Ministra Przemysłu Spożywczego autorstwa Ludwika Jerzego Kerna, krótki fragment Lalki Bolesława Prusa oraz fragment tekstu z autorskiego spektaklu (Nie)winny, napisany przez jedną z członkiń zespołu.
Zrealizowany prostymi środkami, amatorski jeszcze pokaz teatralny, przyjęty został bardzo życzliwie i na pewno w przyszłości będziemy gościć tych młodych artystów z ich nowymi propozycjami.
Obecność grupy teatralnej przekonała nas, że najlepiej sprawdzają się wieczory, podczas których prezentacje są zróżnicowane formalnie i gatunkowo – a więc świetnie współistnieją popisy wokalno-muzyczne, jak i teatralne, występują soliści, ale też zespoły, repertuar zawiera propozycje od rubasznych dowcipów kabaretowych po songi z poważnym przekazem. Dobrze sprawdzają się mini recitale bardziej już dojrzałych młodych artystów, dysponujących nieco większym doświadczeniem, bogatszym repertuarem, od których się uczą i przy których nabierają pewności ci najmłodsi, stawiający pierwsze kroki na estradzie.

















